Oto ja:

Moje zdjęcie
Tallaght, Dublin 24, Ireland
Hej, tu Agata. Od grudnia 2006 roku mieszkam w Dublinie. Znalazłam tu moje miejsce na świecie, wśród zielonych wzgórz i szalonych wiatrów. Moje pasje to: kulinaria, spacery, moje koty,robienie biżuterii oraz literatura. Mam ciężki charakter, jestem uparta, bywam złośliwa, choć z drugiej strony mam serce na dłoni i dość często dostaję w kość. Na nowo uczę się cieszyć życiem i każdego dnia odnajdywać radość z życia. A przede wszystkim próbuję znów być konsekwentna w tym co planuję i robię.

25 marca, 2009

Tygodniowe menu

Kilka tygodni temu obiecałam mojej serdecznej koleżance Kasi, że będę publikować na blogu moje planowane menu na najbliższy tydzień. Niestety od razu nie wyszedł plan z powodu przeprowadzki oraz remontu w nowym domu (wciąż wynajmowanym, ale wreszcie dom a nie mieszkanie). Przyznam szczerze, w tym tygodniu zapomniałam o obietnicy, lecz dziś zasiadłam do przygotowywania listy zakupów na jutro i pomyślałam, że najpierw muszę zrobić listę dań na nadchodzący tydzień. Niewiele myśląc zabrałam się za planowanie i spisywanie.
I w związku z tym oto moje plany obiadowe:

Czwartek: piersi z kurczaka w sosie słodko- kwaśnym z ryżem i surówką kapusty pekińskiej:
Sos mam domowy, wykonany wg przepisu http://www.gotowanie.wkl.pl/przepis19022.html
Bardzo go lubię i ubiegłej jesieni przygotowałam po raz kolejny kilka słoików.

Piątek: dorsz pieczony z przepisu Rachel Ray:
http://www.foodnetwork.com/recipes/rachael-ray/oven-roasted-cod-crusted-with-herbs-recipe/index.html

a do niego pieczone ziemniaki http://saurelin.blogspot.com/2008/05/pieczone-ziemniaki.html
i ogórki kiszone

Sobota: Gulasz wg przepisu Edysi http://przystole.blox.pl/2009/03/Delikatny-gulasz.html
Z makaronem

Niedziela:
Tradycyjne placki ziemniaczane z sosem grzybowym i sałatką coleslaw

Poniedziałek i wtorek:
Kurczak Marengo z przepisu Linn http://www.cincin.cc/index.php?showtopic=19707

Z tym, że ja zamierzam użyć kurzych udek. A jako dodatek ryż i sałatka warzywna

Środa:
Naleśniki z prażonymi jabłkami.

3 komentarze:

Małgosia.dz pisze...

Agatku, naprawdę jesteś w stanie planować tygodniowe menu, a potem jeszcze się do niego dzień po dniu zastosować?
Zazdroszczę, zazdroszczę, zazdroszczę! :)
Moje gotowanie jest tak nieplanowe i tak spontaniczne, że już bardziej być nie może. Nie potrafię zaplanować obiadów na więcej niż jeden dzień do przodu, a i to nieczęsto. ;-) Zwykle w ostatniej chwili decyduję co wleci do garnka. ;-)

Agatek pisze...

Malgosiu mnie tego nauczyla koniecznosc, brak czasu i oszczedzanie na wlasny dom ;-)
Racja nie wszystko dam rade zrealizowac, bo czasem wychodzi ilosc jak dla pulku wojska i jemy np 2 dni.
Dla mnie planowanie menu ma 2 zalety:
1) w kazdym tygodniu moge wplesc przepisy ktore mnie zainspirowaly, a przy gotowaniu spontanicznym wybieram zazwyczaj "bezpieczne" potrawy
2) oszczedzam czas i pieniadze. Wiedzac co ugotuje nastepnego dnia moge sobie cos przygotowac juz dzien przed. Ponadto planujac menu dostosowywuje liste zakupow do planowanych posilkow, co pozwala mi zaoszczedzic i robic zakupy koniecznych produktow tam gdzie sa najlepsze i w okazyjnej cenie.

qoopka pisze...

ja bym sie zamowila na niedzielne menu :D mmmmm