Oto ja:

Moje zdjęcie
Robertstown, co. Kildare, Ireland
Working mum of amazing girl, wife of great husband and typical Capricorn

29 października, 2007

Dyniowo

Festiwal dyni trwa. Nie wiedziałam, na co się zdecydować, jako że z dynią nie mam żadnych kulinarnych doświadczeń.
Wybrałam pewnik – http://www.cincin.cc/index.php?showtopic=734 ciasto Bajaderki dyniowo – pomarańczowe. Odrobinę zmodyfikowałam przepis w trakcie. Zamiast skórki pomarańczy dałam do miksującej się dyni 2 pomarańcze. Wyszły mi 3 szklanki musu. Połowę wrzuciłam do ciasta a 2 połowę do zamrażalki, będzie na następny raz. Zamiast orzechów i daktyli dałam rodzynki. Dodałam ciut więcej cynamonu i przyprawę do piernika.
A na wierzch lukier cytrynowo pomarańczowy

Wyszło pycha.



Jednak zanim zabrałam się za ciasto urządziliśmy z Krzyśkiem zabawę w robienie lampionu z dyni. On zajął się częścią wymagająca siły, czyli wydrążył w środku a ja realizowałam się artystycznie wycinając buźkę na dyni. A oto jak wyglądała nasza praca i jej efekty.
Krzysiek podczas pracy.

Efekt mojego realizowania się artystycznego ;)



Dynia - lampion. Pięknie wyglądała świecąc nocą.











23 października, 2007

Bułeczki morelowe

Lubię bułeczki, o różnych smakach, z masłem i dżemem idealne na leniwe śniadanie lub spokojny podwieczorek. Uwielbiam zapach domowego pieczywa rozchodzący się po pokojach, drażniący obiecujący. Puszyste, delikatne wnętrze, subtelny smak. Rozmarzyłam się…
Wczoraj natknęłam się na przepis na bułeczki morelowe w gazecie Moje Gotowanie ze stycznia 2004 roku i wiedziałam, że go wypróbuję. Efekt przeszedł moje oczekiwania. Po prostu delicje.

Zrobiłam z połowy porcji, wyszło 6 bułeczek. Piekłam je w tortownicy.
Bułeczki morelowe
Na 6 sztuk:
250 g mąki pszennej
50 g masła
Pół saszetki drożdży
2 łyżeczki dżemu morelowego
100 g suszonych moreli
Pół szklanki ciepłego mleka
1 łyżka cukru
Szczypta soli
Ziarna do posypania (ja dałam słonecznika w oryginale są orzeszki pistacjowe)
Olej do posmarowania brytfanki

Ja mam maszynę do pieczenia chleba i w niej mieszam większą część ciast. Okazała się bardzo pomocna, gdyż to ciasto potrzebuje dość długiego wyrabiania. Z każdą upływająca minutą było widać, że robi się bardziej elastyczne, pulchne i lśniące.

Ale po kolei
Masło rozpuściłam. Do kubełka maszyny wlałam mleko rozmieszane z dżemem, drożdże, rozpuszczone masło, cukier, dosypałam mąkę i sól. Włączyłam mieszanie. W tym czasie pokroiłam suszone morele i dorzuciłam je do ciasta. Zostawiłam mieszanie na 20 min. Gdy ciasto się wymieszało zostawiłam je w maszynie ok. 15 min. Posmarowałam tortownicę, wyprasowałam conieco itp. Wyjęłam ciasto z maszyny, podzieliłam na 6 części. Z każdej utoczyłam kulkę. Ułożyłam je w brytfance w lekkich odstępach i odstawiłam przykryte ściereczką do wyrośnięcia.



Po około godzinie włączyłam piec na temperaturę 190 st C. Bułeczki spryskałam lekko wodą i posypałam ziarnami. Piekłam ok. 30 min.


Za kilka dni je powtórzę. Są cudowne. Dokładnie takie jak lubię.
Mam nadzieję, że też się skusicie na nie.







21 października, 2007

Weekendowe pieczenie czyli Cappucino Coffee Cake

W moim domu rodzinnym weekend pachniał niedzielnym żurkiem i ciastem. W moim domu staram się kontynuować tradycję weekendowego ciasta. Zazwyczaj testuję jakiś nowy przepis. I tak było tym razem. Na prośbę męża upiekłam Cappuccino Coffee Cake z przywoływanej przeze mnie już książki Ann Nicol. Cenię jej przepisy za łatwość wykonania i efekt.

Oczywiście wprowadziłam pewne modyfikacje, żeby dostosować ciasto do naszych podniebień.















Cappuccino Coffee Cake

Składniki
Na ciasto:
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
150 g mąki pszennej
25 g kakao
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
175 g masła
170 g cukru
3 jajka
Kilka łyżek mleka
Alkohol (u mnie to była whisky)

Na krem:
400 ml śmietany kremówki
Cukier puder do smaku ( u mnie były to 2 łyżki)
1 łyżka esencji kawowej (ja rozpuściłam 1 łyżeczkę kawy rozpuszczalnej w 1 łyżce wody)
Kakao lub czekolada do dekoracji

Piekłam w tortownicy o średnicy 20 cm

Wykonanie:

Włącz piekarnik na temp. 190 st C. Tortownicę wyłóż papierem do pieczenia.
Rozpuść łyżeczkę kawy w 2 łyżkach wody i ostudź.
Mąkę, proszek do pieczenia i kakao przesiej do dużej miski. Dodaj posiekane miękkie masło, jajka, cukier, rozpuszczoną kawę. Miksuj ok. 2 min. Jeśli jest zbyt twarde dodaj mleko. Ciasto powinno być miękkie, ale nie lejące. Przełóż ciasto do tortownicy, wygładź. Piec ok. 30 min – trzeba sprawdzać patyczkiem żeby ciasto było upieczone – moje piekło się ok. 45 min z tym, że ja mam piekarnik tylko z grzałką u góry.

Po upieczeniu wyciągnij ciasto z brytfanki, zostaw do ostygnięcia. Gdy będzie chłodne przekrój na 2 części, obie nasącz alkoholem.

Śmietanę ubij w wysokim naczyniu z cukrem, gdy będzie gęstnieć dodaj esencję kawową.
Połowę kremu wyłóż na 1 część ciasta, a drugą udekoruj wierzch. Posyp wierzch kakao lub czekoladą.
Ciasto najlepsze jest następnego dnia, gdy namoknie i przejdzie.

Po prostu pycha.


19 października, 2007

Pizza na grubym, ziołowym cieście

Pizza to jedno z najbardziej znanych dań na świecie. Może być na cieście grubym, cienkim, na szybko zrobiona na tortillach, z dużą ilością składników lub tylko z sosem i serem. Nie znam nikogo, kto odmówiłby kawałka pizzy pachnącej i gorącej. Mam w domu wielkiego fana pizzy, dlatego dość często pojawia się ona na naszym stole. Czasem kupuję gotową mrożoną, ale coraz częściej sama robie ciasto. Uwielbiam pizze na grubym cieście z dodatkiem ziół. I taka jest zmodyfikowana przeze mnie receptura na bazę do pizzy wg Ann Nicol (Complete cookery banking).

Piza na grubym cieście
500 g mąki
1 łyżka soli morskiej
100 g oliwy
1 saszetka suszonych drożdży – 7 g
300 ml letniej wody
Łyżka ziół prowansalskich
Pół łyżeczki miodu

Do kubełka maszyny wlałam wodę, oliwę, drożdże, miód, wsypałam mąkę, sól i zioła. Włączyłam program mieszania. Trwa on 1,5 h ( jakieś 15 min mieszania i reszta czasu rośnięcia). Po wyrośnięciu podzieliłam ciasto na dwie części – jest dość lepkie, ale bez problemu ułożyłam na silikonowej macie. Rozciągnęłam. Posmarowałam przygotowanym sosem zaproponowanym przez Małgosimi na Cin Cinie
http://www.cincin.cc/index.php?showtopic=8505
Położyłam na nim ser, podsmażone lekko z przyprawami boczek, kiełbasę, pieczarki i cebulę, dodałam pieczonego kurczaka i jeszcze trochę sera, posypałam ziołami i do piekarnika nagrzanego do 230 st na 25 min. Po ok. 10 min zmieniłam temperaturę do 200 st. Druga pizza piekła się krócej. Trzeba sprawdzić patyczkiem czy ciasto już upieczone.
Gorąco polecam
Ciasto jest ziołowe, grube, skórka fajnie chrupiąca. Będę je powtarzać.

Życzę wszystkim smacznego


16 października, 2007

Biżuteria

Nie samą kuchnią człowiek żyje w związku, z czym mały przerywnik w przepisach. Od pewnego czasu fascynuje mnie robienie biżuterii i postanowiłam pochwalić się efektami mojej pracy.


























Mój chleb razowy - czyli czas na święto chleba



Po domu unosi się zapach świeżo pieczonego chleba. Co rusz zerkam na dzieło rąk własnych i walczę z chęcią odkrojenia piętki i skosztowania. Udało się mi powstrzymać przez 2 h, głównie, dlatego że usnęłam. Gdy się obudziłam w domu wciąż unosił się zapach jak u babci, lekko wyczuwany aromat świeżego, mocno wytrawnego chleba.

Lekko zdenerwowana podeszłam do bochenka, w sumie to pierwsze dzieło samodzielnie wymyślone przeze mnie. Odkroiłam piętkę, zrobiłam sesję zdjęciową, spróbowałam i się zakochałam. Mocno wytrawny, kwaskowaty smak, z delikatną nutą miodową, dużą ilością ziaren i chrupiącą skórką.










Oczywiście Krzysiek go nie tknie. On nie lubi nic, co ma ziarna, mąkę razową i nie jest bułką.
Potem zrobię mu niespodziankę i upiekę jakieś słodkie bułeczki albo rogaliki żeby nie marudził.

Koniec ze zbaczaniem z tematu podaję przepis na mój chleb razowy.

Na zaczyn:
150 g zakwasu pszennego (mój jest słaby dlatego jest go tak dużo)
150 g letniej wody
200 g mąki pszennej razowej

Składniki wymieszałam, miskę owinęłam folią spożywczą i odstawiłam w chłodne miejsce na ok. 12 h.

Rano rozrobiłam 2,5 g świeżych drożdży z 3 łyżkami mleka, 2 łyżkami mąki i 3 łyżkami miodu. Odstawiłam na około 15 min

Wrzuciłam do maszyny zaczyn, łyżkę soli, 200 g mąki pszennej, 2 łyżki oliwy z oliwek, 150 ml płynu (pół na pół mleko z wodą), dodałam drożdże. Włączyłam mieszanie. Dorzuciłam potem 3 łyżki czubate płatków owsianych, 2 łyżki pestek dyni i 2 łyżki pestek słonecznika.
Po ok. 30 min przerwałam program, przełożyłam ciasto do formy silikonowej, przykryłam i odłożyłam do ciepłego miejsca do wyrośnięcia. Rósł ok. 1,5 h w temperaturze ok. 22 st. C.
Przed włożeniem do pieca spryskałam wierzch woda, posypałam płatkami i słonecznikiem. Piekłam najpierw 10 min w temperaturze ok. 230 st C, a następnie ok. 30 min w temperaturze 200 st.

A teraz siedzę z kolejną kromką, posmarowaną masłem i świeżym serkiem, z plasterkiem ogórka i staram się nie słuchać docinków męża, że od dużej ilości chleba rośnie conieco.

Wszystkiego najlepszego wszystkim z okazji Dnia Chleba



14 października, 2007

Hot Pot, czyli czas na dania jednogarnkowe









Jesień to czas, kiedy lubię siedzieć na kanapie czytając książki, zajmując się robótkami czy też oglądając filmy. Jest to tez czas na zapiekanki, gulasze, rozgrzewające potrawy, których zapach potrafi rozgrzać i rozweselić.
Dziś dzielę się z Wami przepisem eksperymentalnym, zainspirowanym recepturą na Lancashire Hot Pot, zamieszczonym w Women’s Weekly.



Hot Pot, czyli czas na dania jednogarnkowe

300 g mięsa wołowego,
2 duże marchewki
1 duża cebula
Kilka liści kapusty włoskiej
300 ml bulionu
Sos w torebce (ja dałam gravy warzywny w granulkach)
Sól, pieprz, zioła
Oliwa
5 ziemniaków
Czerwone wino
Kilka suszonych grzybków
Masło

Przygotowanie:
Mięso wstawić do lodówki w marynacie przygotowanej z oliwy, przypraw i wina na min 12 h. Grzyby namoczyć

Mięso pokroić w dużą kostkę. Podsmażyć na oliwie. Dodać pokrojoną cebulę i pokrojone grzyby. Marchewki obrać i pokroić w talarki. Liście kapusty umyć i pokroić. Ziemniaki obrać i pokroić w cienkie plasterki. Sos z torebki rozmieszać w bulionie
W naczyniu żaroodpornym ułożyć połowę marchwi i kapusty, wyłożyć na to podsmażone mięso z cebulą i grzybami. Zalać sosem, posypać solą i pieprzem. Wyłożyć resztę marchwi i kapusty, przykryć plasterkami ziemniaków. Posypać solą i posypać małymi kawałkami masła.
Zapiekać ok. godziny w temp 180 st. C.

Podawać z surówką. Ja wybrałam kapustę kiszoną.

Smacznego

13 października, 2007

Muffinki




Przyszedł weekend, czyli czas na upieczenie czegoś. Źle mi gdy w domu nie unosi się zapach ciasta i gdy w przypływie głodu nie mogę zaspokoić go własnego wykonania łakociem. W tym tygodniu zdecydowałam się na coś prostego, co nie stworzy problemów choremu osobnikowi jak ja.

Wybór padł na przepis z jednego z moich ulubionych kulinarnych magazynów: Easy Food. Potrawy w nim podawane są proste, smaczne, łatwe do przygotowania i przede wszystkim tanie.

Wprowadziłam pewne modyfikacje, dlatego podam wersję, w jakiej ja go wykonałam, zaznaczając w nawiasach jak wyglądało to w oryginale.
Mi wyszło 16 średniej wielkości babeczek


Muffinki z rodzynkami i płatkami owsianymi

(W oryginale są żurawiny, za którymi ja nie przepadam, dlatego zamieniłam je na rodzynki (sułtanki) moczone w alkoholu.)

225 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
100 g brązowego cukru (w oryginale było 150 g golden caster sugar ale wg mnie byłyby za słodkie)
2 czubate łyżki płatków owsianych
200 g rodzynek sułtanek namoczonych w whisky ( w oryginale jest 100 g żurawin)
Starta skórka z jednej pomarańczy
1 jajko
200 ml mleka ( w oryginale 225)
80 g roztopionego masła ( w oryginale 50 g)
Dodatkowo dodałam cukier waniliowy.

Przygotowanie:

Rozgrzać piekarnik do temperatury 180 st C, przygotować formę na muffiny.
Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia, dodać cukier, cukier waniliowy, płatki owsiane i zamieszać.
Masło, mleko i jajko wymieszać razem. Wlać do suchych składników, dodać odsączone rodzynki i energicznie wymieszać, tylko do połączenia składników
Nakładać łyżką do foremek. Piec ok. 20 min (do zbrązowienia)

Bardzo mi one zasmakowały i jestem pewna, że będę do nich wracać