Oto ja:

Moje zdjęcie
Robertstown, co. Kildare, Ireland
Working mum of amazing girl, wife of great husband and typical Capricorn

07 lutego, 2009

Kurczak wolno duszący się jarzynach



Nie pisałam kilka tygodni. Nałożyło się kilka rzeczy – choroba, miły weekend z siostrą i jej rodziną oraz kryzys śniegowy w UK. Utknęłam na 3 dni i stwierdzam, że nigdy więcej podróżowania w zimie. W miniony poniedziałek spędziłam ponad 12 h na lotnisku, potem 2 h na dworcu kolejowym, oczywiście tylko po to żeby dowiedzieć się, że wszystko jest odwołane. Wtorek spędziłam głównie z Madzią i Bastkiem a w środę pojechałam rano do Londynu i udało mi się w końcu, poźnym wieczorem do Dublina. Oczywiście nie bez przygód, gdyż mój pierwszy lot został odwołany z powodów problemów technicznych z samolotem. Na szczęście następny lot odbył się bez większych przeszkód i teraz mogę rozkoszować się domem i gotowaniem.

A właśnie gotowanie – ogłaszam, że jestem uzależniona od gotowania. Z rozkoszą wróciłam do własnej kuchni i pichcenia.
Od kilku dni miałam ochotę na tzw. comfort food. Jednym słowem na cos dobrego, czego przygotowywanie nie wymaga wiele wysiłku a smak wynagradza okres oczekiwania.
Wybór padł na stary rodzinny przepis, zmodyfikowany i udoskonalony przez lata, a mianowicie na kurczaka w jarzynach.


Składniki
Na 6 osób:
6 piersi z kurczaka lub 6 udek (ja wole osobiście z udkami)
1 kapusta włoska
300 g pieczarek
1 duża cebula
4 spore marchewki
2 pietruszki
1 mała cukinia
1 szklanka mrożonych warzyw
2 łyżki oliwy
1 łyżka masła
1 litr bulionu
2 łyżki kwaśnej śmietany
2 łyżki natki pietruszki
Sól, pieprz
Słodka i ostra papryka
2 łyżki suszonych warzyw (można zastąpić vegetą, jeśli ktoś nie ma)
Majeranek, bazylia, lubczyk (łącznie ma być około 2 łyżek)
1 łyżka sosu ostrygowego


Przygotowanie:
Kurczaka natarłam pieprzem i papryką ostrą. Każdą z piersi przecięłam na 3 części. Następnie w dużym garnku rozgrzałam oliwę i obsmażyłam je krótko z każdej strony. Jako, że lubię sobie ułatwiać pracę w kuchni zagoniłam Krzyśka do mycia pieczarek i kapusty. Sama w tym czasie obrałam marchewki, pietruszkę i oczyściłam cukinie. Potem on pokroił cebulę w piórka i dorzuciliśmy ją do smażącego się mięsa. Pieczarki, marchew, pietruszkę, cukinie i kapustę pokroiliśmy przy pomocy robota kuchennego w plasterki. Zajęło to może 2 minuty. Następnie wszystkie warzywa (wliczając mrożone) dodałam do mięsa, pomieszałam i wygoniłam męża z kuchni. Bulion wymieszałam z ziołami, suszonymi warzywami, sosem ostrygowym, ½ łyżeczki soli i słodką papryką. Zalałam mięso i warzywa tą miksturą, przykryłam i zostawiłam na małym ogniu żeby się powoli dusiło. Po około 30 min dorzuciłam natkę pietruszki i mrożone warzywa. Znów przykryłam, po czym obrałam ziemniaki i włączyłam je na małym ogniu (ich ugotowanie zajmuje mniej więcej 40 min).
Po kolejnych 30 min dodałam do gotującej się potrawy śmietanę i masło. Odkryłam rondel żeby trochę odparować płynów.

Podałam z pure z ziemniaków.


Małż stwierdził, że było wyśmienite i że dobrze, że na jutro jeszcze zostało.

4 komentarze:

Małgosia.dz pisze...

Jesteś Agatko! :) Czy ze zdrowiem juz wszystko w porządku?
Co do własnej kuchni - to mam tak samo. ;-) Fajnie się czasem od niej oderwać, ale jeszcze cudowniej do niej powrócić. :) Pozdrawiam. :)

Agatek pisze...

Dziękuję Małgosiu już lepiej. Wprawdzie wciąż kaszlę i to mocno ale lekarz powiedział, że poza tym wszystko ok.

Moja obecna kuchnia to narazie wynajmowana i po prawdzie swojej własnej się nie mogę doczekać. Ale i w obecnej swietnie mi sie gotuje i lubie w niej spedzac czas :)

Notme pisze...

Witaj! :)

Ja z kuchni jakbym mogła to bym najlepiej nie wychodziła, tylko brakuje mi kilka par ust co by mogły zjadać wszystko to co przygotuje. ;))

Kolejnej dawki zdrowia życzę!

Pozdarwiam!

.agatka. pisze...

Na całe szczęście przygody dobrze się zakończyły :) Życzę szybkiego powrotu do pełni sił... i do kuchni :D
Moja jest prawie w pokoju, więc właściwie cały czas w niej jestem... i dobrze mi z tym :D